Słuchajcie, mam już po dziurki w nosie sytuacji, gdzie wszystko w domu spada na mnie. Gotuję, sprzątam, ogarniam dzieci, robię zakupy, a on… „zmęczony po pracy”. ? Zaczynam czuć się jak pokojówka, a nie partnerka. Czy warto z nim spokojnie porozmawiać, czy raczej uderzyć od razu mocno – np. przestać robić za niego cokolwiek i niech zauważy różnicę? Macie swoje sposoby? Jak zmotywować faceta do współodpowiedzialności w domu, bez awantur i fochów?
PółŻartemPółSerio• 20 lipca 2025
Nauczyłam się mówić: „Zrób to, proszę”, a nie czekać, aż się domyśli.
Odpowiedz
NaiwnaJakBut• 20 lipca 2025
Ja po prostu zaczęłam zostawiać jego bałagan – zero reakcji = jego problem.
Odpowiedz
Zakręcona• 20 lipca 2025
Niektórzy się nie zmienią. Musiałam wybrać: albo akceptuję, albo kończę.
Odpowiedz
KiełbasaZGrilla• 20 lipca 2025
Faceci często nie widzą, dopóki nie przestaną mieć podane pod nos.
Odpowiedz
SernikowyZawrótGłowy• 21 lipca 2025
Mi pomogło wspólne planowanie tygodnia. Wtedy widzi, ile tego jest.
Odpowiedz
W tej chwili piszą
0
Wyślij