Zaczytana• 21 lipca 2025
Moja przyjaciółka miała dziecko, które umarło w jej brzuszku dzień przed jej narodzinami.
Bardzo jej współczuję, sama mam trójkę dzieci. Wiem, że są ludzie, którzy zmagają się z takim smutkiem. Jak udało Ci się z tego wyjść? Czas? Praca? Co może pomóc? Ona ma dwójkę dzieci, ale to żałoba.
Zbuntowana• 21 lipca 2025
Co za koszmar, tylko czas pomoże, co jest przyczyną, jeśli nie tajemnica?
Odpowiedz
Szczęściara• 21 lipca 2025
Mojej przyjaciółce rok temu zdarzyła się taka sytuacja, lekarze opóźniali poród, lekarze nie spojrzeli na USG, a tam już wszystko stare i dziecko, anioł boży, umarło! Niedawno urodziła syna, ale ból straty jej nie opuszcza!
Odpowiedz
autor
Zaczytana
• 21 lipca 2025
Mówi, że zasnęła w nocy, a rano jej brzuch był rozkołysany, a dziecko jeszcze się nie poruszyło((((
Odpowiedz
Anonimowa_Bomba• 21 lipca 2025
A dziś mija rok, odkąd straciłam moich dwóch chłopców w 22 niedzielę.
Odpowiedz
Zbuntowana• 21 lipca 2025
koszmar! Byłam w ciąży z bliźniakami, straciłam jedno dziecko:( a jedno DZIĘKI BOGU udało mi się uratować.
I pamiętam w przeddzień, sen, że śni mi się, że idziemy z mężem, a na rękach mamy dwie dziewczynki, jakby dopiero z wypisu ze szpitala, w kocykach i z wielkimi różowymi kokardami. I idziemy do domu. A na spotkaniu jest biskup z matuszką, a on blagoslopal wszystkich tych, którzy mają nowonarodzone dzieci. A ja mówię do męża, chodźmy i my! Więc podchodzimy, on je błogosławi... i mówi - a to dziecko zabieramy! A matka jest cała na biało, radosna, bierze jedno z dzieci....
i wracamy do domu z jedną córką.
Nie od razu spodobał mi się ten sen....
masz podwójny żal:((((
wszystko wola Boża...tak trzeba było:( jak to okrutnie brzmi.... Bądź silna! Nasze dzieci są w dobrych rękach, to my jesteśmy w okrutnym świecie.....
I pamiętam w przeddzień, sen, że śni mi się, że idziemy z mężem, a na rękach mamy dwie dziewczynki, jakby dopiero z wypisu ze szpitala, w kocykach i z wielkimi różowymi kokardami. I idziemy do domu. A na spotkaniu jest biskup z matuszką, a on blagoslopal wszystkich tych, którzy mają nowonarodzone dzieci. A ja mówię do męża, chodźmy i my! Więc podchodzimy, on je błogosławi... i mówi - a to dziecko zabieramy! A matka jest cała na biało, radosna, bierze jedno z dzieci....
i wracamy do domu z jedną córką.
Nie od razu spodobał mi się ten sen....
masz podwójny żal:((((
wszystko wola Boża...tak trzeba było:( jak to okrutnie brzmi.... Bądź silna! Nasze dzieci są w dobrych rękach, to my jesteśmy w okrutnym świecie.....
Odpowiedz
GaduGadu• 21 lipca 2025
Rok temu - 12 miesięcy.Na drugi dzień urodziła syna - ciąża 9 miesięcy. Czyli 3 miesiące po tragedii znowu zaszła w ciążę? Muszę przyznać, że moja przyjaciółka ma świetne zdrowie.... Z depresji wyszła szybko i fizycznie doszła do siebie wielkimi krokami .... Innym ludziom powrót do zdrowia zajmuje lata. Lata mijają... a ty nie możesz dojść do siebie.......
Odpowiedz
Szczęściara• 21 lipca 2025
Tak, naprawdę chciała mieć dziecko! Powiedziała, że dojdę do siebie przez lato, a potem wróci do akcji!
Odpowiedz
W tej chwili piszą
0
Wyślij