KiełbasaZGrilla• 04 lipca 2025
Chcę mieć męża, ale.
Bardzo chcę mieć męża, ale strasznie boję się mu o tym powiedzieć.
PolakMały• 04 lipca 2025
Co to za bzdury? Każdy mąż będzie szczęśliwy! A jeśli boisz się przyznać w słowach, więc pokaż w czynie, on też doceni! Nie rozumiem....
Odpowiedz
WiedźmaDobra• 04 lipca 2025
Och, więc chcesz kogoś innego, własnego, czego się boisz, czy to twoja pierwsza noc poślubna?
Odpowiedz
autor
KiełbasaZGrilla
• 04 lipca 2025
Mój mąż, mój ukochany. Kiedyś u zarania naszego związku pokłóciliśmy się z nim powiedział, że ’piszczę’, że będę go tak bardzo chciała, a ja powiedziałam, że będę ’nieśmiałą zakonnicą’ .... Wtedy się wystraszył i poważnie powiedział, że wyrzuci mnie z domu, jeśli kiedykolwiek mu o tym powiem. Dostaliśmy dwa ’ogony’ (dzieci w sensie), młodość odleciała razem z nieśmiałością, z kilkuletnią wytrzymałością przyszło dzikie pożądanie. Już nie mam siły czekać i patrzeć na niego ospałymi oczami, podpowiadać. Chcę, na prawach prawowitej żony, powiedzieć ’dobrze, o...ahai mnie kochanie’.... Ale boję się wyjść na ulicę...
Odpowiedz
PolakMały• 04 lipca 2025
No bzdury piszą, maksymalnie się śmieją z tego zdania (które wypowiedział na początku związku) po burzliwym seksie).
Odpowiedz
PolskaDusza• 04 lipca 2025
A ty mówisz np. uprawiajmy namiętny seks zanim mnie wyrzucisz.....
Myślę, że on nawet nie będzie pamiętał takiej obietnicy.
Myślę, że on nawet nie będzie pamiętał takiej obietnicy.
Odpowiedz
GorszaPółka• 04 lipca 2025
Chciałabym, żebyś był szczęśliwy. Z drugiej strony mój dosłownie mnie wkurwia. Nie mogę odpocząć przez cały dzień. Czasem chcę się tylko położyć, zapalić, a tu już kłoda w spodniach.... Już zapomniałam co to jest ’chcieć’, bo przecież nie muszę chcieć... wiesz, to też jest straszne, kiedy seks jest jak obiad codziennie i zgodnie z planem. A jak mu nie dasz to wypije całą krew....
Odpowiedz
DzikaPolska• 04 lipca 2025
A ja bym nie ryzykowała. Mój mąż jest strasznie zasadniczy!! Jeśli wtedy powiedział na poważnie – uważajcie na wszelki wypadek!!! Sam w sobie jest super mężem, ale jego zmora – zasadniczość na granicy okrucieństwa. Mąż uczył naszego synka jeździć na rowerze, ale swoimi zasadami – wszystko trzeba robić dobrze (jak w książce, sam wcześniej prawie zawodowo się tym zajmował) doprowadził dziecko do nerwowego stresu. I zajmował się nim jak według rozkładu – trzeba być wytrwałym, prawie codziennie, generalnie zasady do bani (bardzo go kocha, i co!! – a dziecko po prostu chciało się nauczyć, a nie dostać sobie problem – codziennie jak do pracy się męczyć. Po co to piszę – mój wszystko pamięta!! Co mu się podoba, nawet co mówiłam, kiedy się spotykaliśmy, jesteśmy w związku już prawie 11 lat, więc popieram autorkę, ja bym nie ryzykowała, bywają faceci z fobiami!!!!!!!
Odpowiedz
W tej chwili piszą
0
Wyślij