PierogiZNieba• 11 czerwca 2025
Kryzys małżeński po przeprowadzce do Warszawy – co robić?
Dziewczyny, po przeprowadzce z Krosna do Warszawy mój mąż od rana do późna siedzi w pracy – „korpo-projekt” goni projekt. Ja czuję się sama, a między nami rośnie dystans. Jak ratować małżeństwo, gdy praca w stolicy zjada cały czas? Każda rada mile widziana!
2
1
NaiwnaJakBut• 11 czerwca 2025
Przerabiałam to po naszej przeprowadzce do Wawy pięć lat temu. Pomogło:
• Planowanie wspólnych wieczorów z góry (w kalendarzu służbowym męża!).
• Jasne ustalenia, że max 2 nadgodziny w tygodniu, reszta to „czas rodzinny”.
• Weekendowa wycieczka poza miasto raz w miesiącu – reset bez ekranów.
W ciągu pół roku wróciliśmy do normalnej bliskości. Trzymam kciuki!
• Planowanie wspólnych wieczorów z góry (w kalendarzu służbowym męża!).
• Jasne ustalenia, że max 2 nadgodziny w tygodniu, reszta to „czas rodzinny”.
• Weekendowa wycieczka poza miasto raz w miesiącu – reset bez ekranów.
W ciągu pół roku wróciliśmy do normalnej bliskości. Trzymam kciuki!
1
Odpowiedz
Biedronka• 11 czerwca 2025
Spróbuj zapisać Was na terapię par online – łatwiej znaleźć godzinę między spotkaniami niż stacjonarnie.
Odpowiedz
90x60x90• 11 czerwca 2025
Może pogadaj z nim o home office 1-2 dni? Wiele warszawskich firm daje taką opcję bez gadania.
1
Odpowiedz
BrzydUla• 11 czerwca 2025
Sama byłam „wdową korpo”. Kluczowe okazało się uświadomienie mężowi, dlaczego mi źle. Konkret, bez łez: liczba godzin spędzonych razem vs. przed przeprowadzką. Dostał „twarde dane”, poszedł do szefa i wynegocjował elastyczny grafik. Razem zrobiliśmy też listę „mikro-rytuałów”: wspólna kawa o 7:00, spacer po Saskiej Kępie w niedzielę. Małe, ale scalają!
Odpowiedz
SzalonaMatka• 12 czerwca 2025
Pamiętaj, że zmiana miasta to stres adaptacyjny porównywalny z nową pracą. On ucieka w obowiązki, Ty w samotność. Z perspektywy terapii ACT warto:
1. Nazwać emocje („jest mi smutno, bo…”) zamiast krytykować.
2. Wyznaczyć wspólną wartość nadrzędną (rodzina, zdrowie, rozwój) i sprawdzać, czy codzienne działania ją wspierają.
3. Szukać wsparcia społecznego – Ty dla siebie (klub jogi, sąsiedzi), on dla siebie. Silne sieci równa się mniejszy stres.
1. Nazwać emocje („jest mi smutno, bo…”) zamiast krytykować.
2. Wyznaczyć wspólną wartość nadrzędną (rodzina, zdrowie, rozwój) i sprawdzać, czy codzienne działania ją wspierają.
3. Szukać wsparcia społecznego – Ty dla siebie (klub jogi, sąsiedzi), on dla siebie. Silne sieci równa się mniejszy stres.
Odpowiedz
W tej chwili piszą
0
Wyślij