GóraKasy• 25 września 2025
Krewni Jak to wyjaśnić?
Jak z tym walczyć? Idziemy do domu krewnych. Mój mąż i oni szturchają dziecko 7,5 miesięczną parówką. Krótko mówiąc, po prostu coś zrobić, ale że próbował od stołu, zmęczony już z nimi walczyć (mają dzieci na sztucznie karmione były i jadł od 4 miesięcy wszystko!!!! Staram się odżywiać prawidłowo, zdrowo, mam ich dość.
WariatkaZCharakterem• 25 września 2025
Dobrze jest raz odskoczyć. Jeśli nie są głupi, to zrozumieją
Odpowiedz
Błyskawica• 25 września 2025
Powiedzieć ’nie! Co i jak próbować mojemu dziecku, decyduję sama’. A jak nie rozumieją, to rzadziej do nich chodzić... i broń Boże nie zostawiać im dziecka... nasza babcia kiedyś tak grzeszyła... teraz, dzięki Bogu, się uspokoiła (tam główny ’trening’ prowadziła inna synowa, z której dzieckiem częściej siedziały).
Odpowiedz
ZwykłaNiezwykła• 25 września 2025
W takich przypadkach zawsze interweniował mój mąż, mówiąc, że nie ma potrzeby wkładać maluchowi niczego do buzi, mama wie lepiej, co jest potrzebne, a co nie, a on już jadł, nic nie chce, zwłaszcza kiełbasy. I tyle, bo cały czas było mi niezręcznie się czemuś sprzeciwiać i mam prosto. Poproś męża o interwencję w takich sytuacjach, mężczyznom jest łatwiej, to też jego dziecko.
Odpowiedz
PustyPortfel• 25 września 2025
Tego starego pokolenia nie da się zresocjalizować(((( Tylko nerwy będą postrzępione i będą trzymać się swojej drogi. Lepiej unikać wizyt albo jak jest święto to zabrać dziecko żeby się pobawiło.Ty możesz nie słuchać jako synowa ale mąż może i powiedzieć mamie że nie należy karmić dziecka byle czym...jak dziecko ostatnio brzuszek bolał...niech powie-kiełbasa to już nie to samo...i tak dalej)))) myślę że odpuszczą
Odpowiedz
PustyPortfel• 25 września 2025
Cytat:Mój mąż zawsze interweniował w takich przypadkach, mówiąc, że nie ma potrzeby wkładania czegokolwiek do buzi małego, mama wie lepiej, co jest potrzebne, a co nie, a on już jadł, nie chce niczego, zwłaszcza kiełbasy. I tyle, bo mi zawsze było coś niewygodnie się sprzeciwić, a mam prosto. Poproś męża w takich sytuacjach o interwencję, mężczyznom jest łatwiej, to też jego dziecko))myśli tak samo))siostra!!!!
Odpowiedz
Biała_i_Puszysta• 25 września 2025
Moja teściowa grzeszyła (o mało nie nakarmiła mojego 4-miesięczniaka faszerowaną kapustą i śmietaną, bo go do nich ciągnęło).
Rozmawiałam z mężem bardzo stanowczo na ten temat, tłumaczył mojej mamie dwa czy trzy razy pod moją nieobecność, zaangażowała się też jego siostra.
Teraz jest pięknie.
Rozmawiałam z mężem bardzo stanowczo na ten temat, tłumaczył mojej mamie dwa czy trzy razy pod moją nieobecność, zaangażowała się też jego siostra.
Teraz jest pięknie.
Odpowiedz
ProszęNieDodzwonić• 25 września 2025
Moja teściowa i teść tacy są. Nie można smażonej czerwonej ryby (to 6 miesięczne dziecko), to tu biały wędzony halibut. Mało nie wpadłam pod stół ))))). Więc oni też budują niechęć - my dla dziecka wszystko, na niczym nie oszczędzamy, a wy rodzice dziecko głodzicie. ))))
Odpowiedz
NieZałatwiajMnie• 25 września 2025
Nie ma mowy! Po prostu głośno mówię: dziecku nic nie dawaj! i wszystko...........supplied to my......
Odpowiedz
W tej chwili piszą
0
Wyślij